sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 1 ,, Popamiętacie mnie!"

   Jak zwykle zapadł zmrok, o tej samej porze. No nic, nie mogę już zwlekać. Oczywiście, jak codziennie,
w pośpiechu wciągnęłam długie, czerwone buty. Włosów na szczęście nie musiałam czesać, bo kto by je pod kapturem zauważył? Szybkim krokiem, skradając się już jak zawodowiec, dotarłam na miejsce spotkań naszej grupy. Jej założyciel, którego nikt nie znał osobiście, pozwalał dołączać tylko tym, których rodzina należała do starego rodu mieszkańców tej okolicy. Usiadłam na moim stałym miejscu i zapatrzyłam się na moje paznokcie. Nic rewelacyjnego. Po jakiś piętnastu minutach (oczywiście, to niby ja się zawsze spóźniam) dotarli wszyscy. Nastał ten moment, kiedy mężczyźni otwierali pitne miody i pijąc je, narzekali na wszystko. No może żyło się tutaj koszmarnie, ponieważ ród książęcy stosował karę śmierci, jak byle zabawę, ale czy tylko ja uważam, że narzekaniem nic się nie zmieni? Nagle jakiś mężczyzna, zaczął krytykować Malenów (uczących się dopiero sztuki walki, do których na szczęście już nie należę), że są do niczego, nic nie umieją i tylko siedzą Jakoś to przeżyłam, no bo tacy jak on, zawsze krytykują wszystkich dookoła, oprócz siebie. Niestety, po chwili, ten mężczyzna znalazł nowy cel do drwin. Mnie. Wtedy, już moja cierpliwość nie wytrzymała. Zaczęło się od niewinnych uwag na temat mojego złego trybu dnia,
 a skończyło na wyglądzie i nauce! Jako, że od trzeciego roku życia, uczyli mnie cierpliwości, wytrzymałam te pierwsze obelgi, mrożąc go tylko spojrzeniem. Niestety, miarka się przebrała, po słowach, że jestem niesamodzielna, leniwa i głupia. Wstałam wtedy z krzesła i zaczęłam mówić, głośniej niż powinnam, że robię więcej niż oni, przez całe życie. Spojrzeli się na mnie jak na jakąś niespełna rozumu. Wkurzona powiedziałam, że żeby im udowodnić, zrobię coś najgorszego. Zabiję księcia. Niby prosty plan. Miałam go uwieść, tak aby mi się oświadczył, a potem, przy jakiejś kolacji dolać im wszystkim truciznę do kieliszków. Zostałabym królową, a moi kompani znowu by mogli żyć normalnie. Wszystkim,oczywiście oprócz mnie ten plan się spodobał. Wystarczyło tylko powiedzieć coś głupiego w gniewie i wpaść w takie bagno. Niestety, nie mogłam już zrezygnować. Nazwali by mnie tchórzem, a to najgorsza obelga w moich stronach. Smutna,
a zarazem zła, wróciłam, może po raz ostatni do mojej chatki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz