wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 3

A no więc, król jest... mega przystojny. Nie dziwię się dlaczego został tym, kim jest. Jego głos, męski i odważny, umiałby chyba przekonać mnie do moherowych beretów. I to do tego różowych! Król, spojrzał na mnie spode łba i zapytał :
-Kim jesteś?
- Na imię mam Asuna. Pochodzę z wioski, z domu pod brzozami. Wygrałam konkurs i jestem.
- Jaki konkurs?
- Na damę, panie - dygnęłam elegancko, trochę przesadzając. Lepiej więcej niż mniej.
- A to był jakiś konkurs? Ryszardzie? - Król zapytał swojego doradcy. No dalej Ryszard, odpowiadaj..
- Tak Panie. - odpowiedział. JEJ! Jestem uratowana! To gdzie mam zamieszkać? Sala gościnna, czy może od razu książę..
- Asuno, zamieszkasz w gospodarstwie Ammy. Będziesz codziennie pomagała doić jej krowy, sprzątała oraz gotowała. - a niech mnie! Spojrzałam jak zbity pies na króla, ale dygnęłam i wyszłam z pomieszczenia. Usłyszałam, że ktoś za mną idzie. Odruchowo odwróciłam głowę. W tym momencie książę na mnie wpadł.
- Przepraszam. - wyjąkałam.
- Masz za co. - odpowiedział napuszony.
- Ach, przepraszam za moje maniery. Ktoś mnie prawie tratuje, a ja, nie błagam go o wybaczenie! Phi. - prychnęłam jak kotka. Och kurcze, co ja najlepszego narobiłam?! Trudno tego nie da się cofnąć, a przed tym synalkiem mamusi nie zamierzam się pastwić.
- I to mi się podoba. Czemu nikt nie może mnie traktować jak... rówieśnika? Wszyscy ,,przepraszam", ,,proszę", rzygam tym. - odpowiedział książę, puszczając do mnie oko.
- Ależ książę, tak nie wypada mówić. - zażartowałam.
- Wiesz Asuna, już Cię polubiłem. Co powiesz na spacer, jutro o dwunastej?
- Z przyjemnością. - odpowiedziałam.
Jutro idę na randkę z księciem. WOW. Ach, szkoda, ze go będę musiała zabić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz